Oficjalny portret Amy Sherald Michelle Obama ponownie wyobraża sobie, co to znaczy być żywą, potężną czarną kobietą

Dziś rano usiadłem na podłodze w moim domowym studiu i na telefonie oglądałem odsłonięcie portretów Obamy w National Portrait Gallery. Jak większość innych, świętowałem wybór Kehinde Wiley i Amy Sherald przez Obamów do zrobienia ich portretów, kiedy została ogłoszona po raz pierwszy, i z niecierpliwością czekałem na ostateczne wyniki. Nie zawiedli się. Kiedy nadszedł moment na ujawnienie każdego z nich, za każdym razem mój oddech zapierał gardło i słyszałem okrzyk „OH!”. Poczułem, jak łzy napływają mi do oczu, gdy przyglądałem się każdemu obrazowi i słuchałem, jak artyści opowiadają o tej chwili, podróżach, jakie odbyli ich kariery, co napędza ich wizję ich pracy i ich procesy twórcze podczas pracy nad każdym portretem.

Znaczenie tych portretów - pierwszych Czarnych POTUSÓW i FLOTÓW namalowanych przez pierwszych czarnych artystów, którzy zostaną wybrani do takiego zadania w tej tradycji - jest warte własnej analizy i jest już kilka wartościowych lektur na temat tego, dlaczego te obrazy i ta chwila są historyczne. Chcę jednak poświęcić chwilę i podzielić się moją reakcją na portret Michelle i jego wpływ, jaki na mnie wywiera, ponieważ im dłużej na to patrzę, tym bardziej jestem wstrząśnięty tym, co zrobiła Amy; nie przypomina żadnego portretu, który widziałem kogoś, kto wygląda jak ja, nie mówiąc już o wybitnej czarnej kobiecie.

Uważam, że to, co zrobiła Amy, jest rewolucyjne, ponieważ nie tylko podważa nasze uprzedzenia na temat czarnej skóry (podobnie jak w pozostałej części pracy przy użyciu odcieni szarości skóry), ale zachęca nas, abyśmy ponownie zastanowili się, jakie rodzaje zdjęć są przekazywane siła, energia i moc - szczególnie w odniesieniu do czerni i kobiecości.

Mamy tendencję do myślenia, że ​​aby przedstawić dynamikę w grafice, artysta musi używać odważnych, mocnych kolorów, które przyciągają wzrok widza. Kiedy myślę o słowach „żywy”, „moc” i „siła”, od razu widzę w oczach pomarańcze i czerwienie, głębokie żółcienie, fioletowe, niebieskie i tak, czarne. Ale kiedy patrzę na ten utwór, widzę, że energia, siła i siła mogą również wyglądać subtelnie i tak, miękko, z lekkimi błękitami, szarościami, różami i bielą. Jest tutaj moc, jest żywioł, jest siła; nie ujarzmione ani nie złagodzone w sposób, który odciąga nas od tego, kim jest podmiot wobec USA, narodu, ale w sposób, który uzasadnia jej człowieczeństwo, jednocześnie podnosząc to, co przedstawia nam, ludziom. Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania naszej ukochanej Michelle w pełnokolorowych lub czarno-białych fotografiach, z jej rysami twarzy i odcieniem skóry bogatym w odcieniach, a jednocześnie wystawionym na działanie aparatu w sposób, który bardzo mało ukrywa. Jesteśmy również przyzwyczajeni do patrzenia na naszą ukochaną Michelle przez pryzmat tego, co dla nas znaczy, i to sprawia, że ​​zastanawiam się, czy reakcje na ten utwór rzeczywiście wynikają z tych projekcji. Co raz uderzyło mnie, gdy patrzę na ten utwór, jest myśl, że być może mamy wyzwanie, aby zobaczyć Michelle w sposób, na który wcześniej nie pozwalaliśmy sobie. Czy naprawdę pozwoliliśmy sobie naprawdę zobaczyć tę kobietę, którą tak bardzo kochamy i czcimy? Czy jest tu coś, co chciałaby nam powiedzieć o sobie po tych 11 latach życia pod publicznym okiem? Występuje tu podatność na zagrożenia, która przemawia do jej kobiety i osobowości bez sugerowania słabości. I te oczy. Są stanowczy. Przeszywający. Stały. Mocno zakorzeniona w sobie - to kobieta, która wie, kim ona jest, a spojrzenie w jej oczach prawie nas pyta, czy naprawdę w ogóle to robimy. W jej spojrzeniu jest delikatność, która sprawia, że ​​chcę podejść bliżej, ale jednocześnie cofnąć się z czcią. To tak, jakby została uwieczniona tutaj jako pomnik, ale można się do niego zbliżyć i dotknąć. Intymność sprawia, że ​​zastanawiam się, czy rendering Sheralda jest prawie ochronny, pozwalając jej być na widoku, ale nie tak eksponowanym, jak na zdjęciu. Pełnia wzorzystej spódnicy mówi o sile i pełni jej osobowości, a także o zrozumieniu, że to, co reprezentuje, jest znacznie większe niż ona sama. Aby do niej dotrzeć, wydaje mi się, że musiałbym wspiąć się na górę, ale jej język ciała i spojrzenie pozostawiają mnie z chęcią biegania i objęcia jej w znajomy sposób, tak jak zrobiłbym to moja siostra. Widzę jej serce, pełnię ducha i dziedzictwo, które uosabia naraz, w sposób, którego jeszcze nie widziałem w portretach innych osób publicznych.

Nie jestem krytykiem sztuki, ale jestem malarzem, który wie, kiedy jestem poruszony dziełem i mam pod znakiem zapytania moje pomysły dotyczące tożsamości, prezentacji i tradycji. Nie mogę rozmawiać z tym dziełem w kontekście historii sztuki, ale mogę podzielić się z Tobą, dlaczego ten utwór mnie nie rozegrał i dlaczego wierzę z dwóch portretów, Sherald's jest odważniejszy. Jest tu ograniczenie, za którym jestem całkowicie zahipnotyzowany, a ćwicząc go, Sherald pozwolił na ewolucję tego, jak postrzegane i przedstawiane są Czarne kobiety. To odważne odejście, oparte zwłaszcza na wcześniejszych wykonaniach Czarnych kobiet przez artystę, ale wydaje się, że jest to zgodne z projektem. Biorąc pod uwagę, że Michelle Obama została publicznie wyśmiewana z powodu zbyt męskiego, zbyt ciemnego, zbyt stonowanego i wysportowanego, a nawet nazwanego goryla, widzę to renderowanie jako nie tylko uchwycenie ludzkości Michelle, ale także Sherald być może zmieniający archetyp Silnej Czarnej Kobiety na głowie w niekonwencjonalny, ale konieczny sposób.