Wystawa na mojej pierwszej wystawie sztuki

Krytyka od przyjaciela: dlaczego prawie się wycofałem i jak pokonałem mój strach

„Kobieta siedząca na podłodze” autorstwa Gilbera Franco w Unsplash

Tak więc w październiku 2017 r. Inna artystka zorganizowała drugą wystawę na temat „Głosy dla ziemi”. Przez całe życie była artystką, ma wykształcenie artystyczne, ćwiczyła i prowadziła zajęcia przez ponad 20 lat, a swoją sztukę wystawiała niezliczoną ilość razy.

Kuratorka, prowadzona przez nią i mężczyznę prowadzącego galerię, „Voices for the Earth” zgromadziła kolekcję artystów, którzy w swojej pracy starali się przekazać przesłanie ekologiczne. Pokazano różnorodne dzieła o różnych mediach, od malarstwa po rzeźbę i ceramikę.

Kilka miesięcy wcześniej wysłano zaproszenie, aby dołączyć do wystawy. Z sercem w ręku złożyłem wniosek i zostałem przyjęty do udziału w trzech obrazach przedstawiających moje prace o tematyce ziemskiej.

Po raz pierwszy spotkałem tę uroczą kobietę w czerwcu 2017 r., Kiedy uczestniczyłem z nią w 6-tygodniowym kursie malarstwa osobistego w związku z 12 krokami „Koloru kobiety” i uwielbiałem każdą minutę. Jest certyfikowanym nauczycielem celowej kreatywności. Inspiracją Shiloh Sophii jest 12 kroków zajęć z Koloru kobiety.

Kurs pomógł mi odejść od zwykłego fotografowania po malowanie i poleganie na własnym instynkcie podczas malowania.

Oto moje ukończone malarstwo Gaia ukończone podczas tego 6-tygodniowego kursu, opartego na przestrzeganiu zasad Koloru Kobiety.

Moja Gaia

Mój mężulek, tata i bliscy przyjaciele przybyli na wieczór otwarcia i był to wielki sukces. Pomimo upału wiele osób było na zaproszenie innych artystów i społeczności, aby cieszyć się winem, serem i gościnnymi przemówieniami.

Wiele prac sprzedano w czasie wystawy, z dużą ilością miejscowych ludzi odwiedzających, ponieważ była szeroko reklamowana.

Jednak prawie się wycofałem i nie uczestniczyłem. Co się stało?

Nieoczekiwany krytycyzm

Kiedy prowadziłem sześciotygodniowy kurs „Kolor kobiety”, spotkałem kobietę, z którą od razu się połączyłem. Maluje od ponad 20 lat dla własnej przyjemności i była bardzo utalentowana. Była jedną z tych osób, które opisalibyście jako „życie imprezy” i często nas wszystkich śmiała. Znała koordynatora kursu już od wielu lat i znała wszystkie pozostałe kobiety.

Zaproszenie zostało wysłane za pośrednictwem Facebook Messenger do wszystkich artystów, którzy mogą być zainteresowani wystawieniem w „Voices for the Earth”. Ta druga dama i ja zostały uwzględnione. Zaproszenie zawierało kryteria, które dotyczyły głównie elementu ekologicznego. Obrazy musiały odnosić się do tematu opartego na ziemi.

Mój nowy przyjaciel odebrał mnie pewnego wieczoru z domu, gdy obaj byliśmy na imprezie w lokalnej kobiecej grupie. Po drodze wspomniałem, jak podekscytowany i zdenerwowany otrzymałem zaproszenie na wystawę oraz że wysłałem wniosek o trzy obrazy i zostałem przyjęty do udziału w nim.

Mój przyjaciel natychmiast się zdenerwował. Ona powiedziała mi:

„Co masz na myśli, że zostałeś przyjęty na wystawę. Dlaczego miałbyś zostać przyjęty? Malujesz dopiero od roku, a ja maluję od ponad 20 lat i nadal nie czuję się wystarczająco dobrze. Dlaczego uważasz, że jesteś wystarczająco dobry. Jesteś samoukiem. Nigdy nie zrobiłeś dyplomu. ”

Natychmiast mnie zaskoczyło. Oświadczyłem jej, że zaproszenie zostało do mnie wysłane i dlatego weszłam. Potem dość gwałtownie powiedziała:

„Ale jaki masz związek z ziemią? Co kiedykolwiek zrobiłeś, jeśli chodzi o ratowanie środowiska? ”

Powiedziałem jej, że wiele o mnie nie wie. Mój mąż i ja ukończyliśmy nasze internetowe certyfikaty z zakresu międzynarodowego projektu permakultury z Geoffem Lawtonem w 2004 r. W ramach tego projektu musieliśmy przedłożyć projekt przekształcenia podmiejskiego ogrodu w zrównoważony ogród leśny z żywnością. Zawsze byłem zainteresowany ochroną ziemi i życiem w sposób zrównoważony.

Zapytałem ją, dlaczego jest taka smutna, skoro została zaproszona.

Powiedziała, że ​​rozmawiała z koordynatorem kursu kilka tygodni wcześniej i powiedziano jej, że nie może się wystawiać. Pomyślała, że ​​dzieje się tak, ponieważ dotyczyła kwestii ekologicznych i nie zrobiła wystarczająco dużo w związku z tym poza swoją sztuką, aby się zakwalifikować.

Powiedziałem jej, że nie sądzę, by przysłano jej zaproszenie, gdyby nie została zaproszona, a może źle zrozumiała?

Zapytała mnie, czy wyślę jej zaproszenie, i powiedziałem, że tak. Które zrobiłem

Kilka dni później wysłała mi e-maila i powiedziała, że ​​wyjaśniła to koordynatorowi, i to było nieporozumienie z jej strony. Zamierzała wprowadzić własne obrazy.

Reakcja emocjonalna

Zostałem jednak bardzo wstrząśnięty po spotkaniu sprzed kilku dni. Nigdy wcześniej nie czułem się zaatakowany i tak właśnie było. Czułem, że cały czas się broniłem podczas wymiany.

Początkowo byłem zły. Kiedy po rozmowie wróciłem do domu i powiedziałem mężowi, od razu powiedział, że czuje, że ma to związek z zazdrością. Zwłaszcza gdy usłyszał, że powiedziała mi, że czuje, iż powiedziano jej, iż nie może się pokazać. Czuł, że było to oparte wyłącznie na tym i bolało uczucia, biorąc pod uwagę, że czuła, że ​​przyjaźni się z koordynatorem, a ja, że ​​tak powiem, byłem „nowym dzieckiem na bloku”.

Zrozumiałem to wszystko. Logicznie. Ale na poziomie emocjonalnym aktywowało to wszystkie moje niepewności. Malowałem dopiero od roku. Byłem całkowicie samoukiem. Nie uczęszczałem na kurs plastyczny na uniwersytecie. Uroniłem wiele łez.

  • Kim myślałem, że jestem?
  • Dlaczego myślałem, że jestem wystarczająco dobry?
  • Jeśli myślała o tych rzeczach, mimo że powiedziała je ze złością, to co, jeśli inni też o tym pomyśleli, ale nic mi nie powiedzieli? Może zostałem przyjęty do okazywania współczucia?

Mój sen został zakłócony. Mój szacunek i zaufanie spadły. Cała radość, którą zdobyłem na uczęszczaniu na zajęcia, wyparowała. Chciałbym nigdy nie spotkać tego nowego przyjaciela.

Logika

Ale wtedy wkroczył mój logiczny mózg (wspomagany przez zdrowe dawki rzeczywistości przez mojego największego adwokata - mojego męża).

  • Zostałem przyjęty na wystawę.
  • Nie wszyscy tak mieli, więc NIE było to spowodowane współczuciem.
  • Artystka, która to wszystko zorganizowała, nie chciała iść naprzód, więc nie zaakceptowałaby moich obrazów, gdyby nie spełniły jej kryteriów.
  • Sprzedawałem moje obrazy (w tym pierwszym roku sprzedałem prawie 50). Udostępniłem moje obrazy z konieczności, bo inaczej nie byłbym w stanie kupić nowej farby i płócien.

Mój mąż powiedział:

„Ludzie, których nie znasz, wypłacają swoje ciężko zarobione pieniądze na zakup jednego z twoich obrazów, więc jest to jedyna potrzeba, której potrzebujesz.”

Wiedziałem logicznie, że nawet jeśli malowałem wyłącznie dla mojej osobistej przyjemności, nie unieważniałem mojej wartości jako malarza.

Droga artysty

Następnie grupa Facegroup dla artystów, których obserwowałem, poleciła książkę „The Artists Way” Julii Cameron. Zacząłem to czytać. Początkowo nie mogłem tego odłożyć i przeczytać całej rzeczy przez tydzień. Potem wróciłem i zacząłem przeglądać jeden rozdział na raz i ukończyć ćwiczenia.

Już samo czytanie książki zwiększyło moją pewność siebie. Wiedziałem, że mam wybór.

Pozwól komuś innemu określić moją radość, czy nie, w tym, co robiłem, lub zdecyduj się na radość z procesu twórczego, który sprawił, że stałem się decydującym czynnikiem.

Wiedziałem, że muszę się wiele nauczyć. Ale chciałem z powrotem czerpać radość z tworzenia. Więc posunąłem się naprzód i trzymałem swoje zgłoszenie na wystawę.

Moje obrazy wystawowe

Oto trzy obrazy, które weszłam na wystawę z moimi „napadami” na temat ich związku z tematem ekologicznym.

  1. Serenity (Moss Gardens, Carnarvon Gorge, Central Queensland, Australia)

Woda ciągle kapie z piaskowcowych ścian Ogrodu Mchu, wspierając bujny dywan paproci i mchów. Mały wodospad przewraca się nad skalną półką. Pływanie w rzece to mój sposób na połączenie się z tą Ziemią. Ponieważ mieszkałem w trzech różnych krajach i ciągle się przeprowadzałem, moje korzenie zawsze były związane z ludźmi. Pływanie w rzece przywołuje wspomnienia z dzieciństwa w Nowej Zelandii i wymusza moje połączenie z ziemią. Świeży słodki zapach wody rzecznej, mchu na skałach, rozkładających się liści pod stopami i leżenia na plecach, patrząc na światło słoneczne przenikające przez liście. Jak spokojnie. Z rozpadu wychodzi nowe życie.

(Ten obraz został stworzony przy użyciu moich rąk, wacików, szaszłyków, kory, kamieni, gąbek i pędzla wachlarzowego).

  1. Nowy wzrost (jedwabiste dęby kwitnące po pożarze krzaków)

Idąc na spacer po moim rodzinnym mieście w Queensland w Australii, pewnego popołudnia natknęliśmy się na kępę drzew, które niedawno przeszły przez ogień, redukując pnie do czerni. Bujna nowa zielona trawa tworzyła migotanie wzdłuż ziemi przez krzak, przez który przebijały się pędy, a także czerwone kwiaty jedwabistego dębu, tworząc uderzający kontrast z poczerniałymi pniami. Było to przypomnienie, że z powodu pożaru nastąpi nowy wzrost. Purpurowa mgła zdawała się migotać między drzewami, gdy niebo pociemniało i zainspirowało mnie do stworzenia tego obrazu. Zauważenie otaczającego nas piękna zajmuje tylko chwilę, ale kiedy widzimy, że ziemia leczy się sama, przypomina nam, że możemy leczyć się także emocjonalnie.

  1. Just Another Day at the Beach (Mon Repos)

Żółw wraca do Mon Repos w Burnett Heads, Queensland, Australia dekady po urodzeniu, aby złożyć jaja na tej samej plaży. Przypomina nam, że w ciągu naszego życia istnieje zarówno porządek, jak i naturalny postęp, od narodzin do dorosłości. Wykorzystanie każdego etapu życia zamiast pośpiechu do następnego kroku jest lekcją na czas. Będąc niezgrabnie na lądzie, ale zwinnym pływakiem w wodzie, takim jak żółwie, musimy również pamiętać, że nie musimy być dobrzy we wszystkim i to jest w porządku. Mając nadzieję, że wykorzystując naturalne elementy z ziemi, obraz ten wzbudzi u widza chęć ochrony, docenienia i pielęgnowania tego, co jest tuż za naszym progiem. (W tym obrazie włączyłem elementy organiczne, takie jak prawdziwe muszle, piasek, kora, nasiona i użyłem różnych narzędzi do malowania - nie tylko pędzli).

Największe wnioski

Czego nauczyłem się jako wschodzący artysta podczas wystawiania moich obrazów?

  • W przyszłości nie pozwólcie, by ktoś mnie zdewastował emocjonalnie, kwestionując moją legitymację do wejścia na wystawę. Krytyka podsyciła moje najgłębsze obawy przed publicznym ujawnieniem się i upokorzeniem przed innymi ludźmi. Dziękuję teraz tej osobie, ponieważ musiałem zagłębić się głęboko w siebie, aby zmierzyć się z tymi słabościami i wzmocnić swoją siłę, abym mógł teraz usunąć te komentarze w przyszłości, jeśli się pojawią. Ale straciłem czas płacząc i wątpiąc w to, kiedy powinienem był cieszyć się tym procesem z całego serca.
  • Jeśli lubię obraz lub rzeźbę, poświęcę trochę czasu, aby powiadomić artystę. Artyści to tylko ludzie. Tuż przed zakończeniem wystawy podszedł do mnie zupełnie nieznajomy, aby powiedzieć mi, zanim opuścił, jak bardzo mój obraz „Ogród Mchu” poruszył go emocjonalnie, po prostu napełnił moje serce i sprawił, że spędziłem noc.
  • Mam ogromne uznanie dla innych artystów, którzy robią wszystko, co w ich mocy, aby dawać nowym artystom możliwości pokazania swojej pracy, bycia widzianym i budowania pewności siebie w dalszym ciągu tworzenia. To dużo pracy i nie wszyscy artyści są gotowi poświęcić swój czas i doświadczenie, aby pomagać innym.
  • Bądź gotów podzielić się z innymi tym, czego nauczyłem się po drodze, aby nie dusili się ani nie tracili wiary we własne możliwości twórcze.
  • Nie zapomnij aparatu następnym razem!

Deborah Christensen jest pisarką, artystką, pisarką i pracownikiem ds. Niepełnosprawności. Obecnie mieszka w Queensland w Australii, a także posiada obywatelstwo w Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii. Mieszka z mężem i psem ratowniczym o imieniu „Lily” i ma sześcioro dorosłych dzieci (i jedno niesamowite wnuk), którzy mieszkają z dala od domu. Jest na Twitterze @ Deborah37035395 i Pinterest i jest autorką najlepiej sprzedającego się nagradzanego wspomnienia Inside / Outside: One Woman's Recovery From Abuse and a Religious Cult.