Polaroidy z Kolumbii, dekada później

autor: Matt O'Brien

Matt O'Brien najpierw pojechał do Kolumbii, aby sfotografować konkursy piękności. Fotograf z San Francisco zakochał się w tym kraju, a polaroidy, które przejął przez następne jedenaście lat, są teraz opublikowane w jego nowej książce No Dar Papaya.

No dar papaya jest wyrażeniem unikalnym dla Kolumbii (nie ma sensu dla innych hiszpańskojęzycznych, nawet w krajach sąsiednich), co oznacza brak wrażliwości, nie bądź łatwym celem, bądź ostrożny.

Przez lata miałem bardzo nudny roboczy tytuł „De Colombia”. Pewnego dnia przyszedł do mnie „No Dar Papaya” i wiedziałem, że jest idealny. Zdjęcia dotyczą Kolumbii, nie można ich było stworzyć nigdzie indziej. Chciałem więc tytuł bardzo kolumbijski.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Matta O'Briena. Wszelkie prawa zastrzeżone.Zdjęcie dzięki uprzejmości Matta O'Briena. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żaden dar papaya nie jest tylko wyrazem, odzwierciedla mentalność, która przemawia do historycznej i współczesnej rzeczywistości Kolumbii - 51 lat wojny, trudnej sytuacji ekonomicznej dla większości i wysokich wskaźników przestępczości. Mówią, że jest to jedenaste przykazanie, a dwunaste przykazanie to „Papaya puesta es papaya partida”, co oznacza, że ​​jeśli ktoś opuści papaję, lepiej ją złap.

W Kolumbii wziąłem sobie ten wyraz do serca i ogólnie poruszałem się bardzo czujnie, chodząc inaczej niż zwykle - wychodząc z piersi, tryb twardziela - nie budząc strachu i komunikując się z potencjalnymi napastnikami „Nie zadzieraj z mnie. To może pójść źle dla ciebie. Znajdź inny, łatwiejszy cel. ” Działało bardzo dobrze, z wyjątkiem nocy, kiedy zostałem zaatakowany przez faceta z nożem.

Tej nocy w centrum Medellín szedłem z przyjaciółką, śmiałem się i rozmawiałem z nią, zwracając uwagę na nią, a nie na moje otoczenie, i czułem, że ktoś gwałtownie chwyta mnie za koszulę. Odwracam się, a ten facet ma rozpiętą koszulę w jednej ręce, wyciągniętą rękę, a w drugiej, odchyloną do tyłu, ma nóż, gotowy wbić go w pierś. Było trzech innych facetów, około dziewiętnastu. Zapytałem ich, czego chcą, powiedzieli mój telefon komórkowy.

"To jest twoje." Jeden z nich sięgnął do mojej kieszeni i wziął ją. Ten facet był gotów mnie zabić za telefon, który mogliby sprzedać za dwadzieścia dolarów.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Matta O'Briena. Wszelkie prawa zastrzeżone.Zdjęcie dzięki uprzejmości Matta O'Briena. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Moja koncepcja tego projektu była zawsze bardziej ekspansywna i rozproszona - zbadajmy Kolumbię bez ustalonych parametrów - i Polaroid wydawał się dobrze pasować do tej koncepcji. No Dar Papaya ma w sobie coś abstrakcyjnego i impresjonistycznego, co, jak sądzę, pomaga kłaść większy nacisk na treść emocjonalną, a mniej na opisową. Jesteśmy otoczeni obrazami cyfrowymi. Te obrazy Polaroid oferują widzowi inne wrażenia.

Aparat nie nadaje się do zdjęć akcji - w książce jest tylko kilka - ponieważ trudno go komponować i jest powolny, a dzięki lampie błyskowej tracisz tę cudowną paletę kolorów, więc nie strzelałem do noc. Uważam jednak, że różnorodność obrazów dobrze przekazuje Kolumbię, nie udając obiektywnego przeglądu, ale bardziej jak fragmenty, wgląd w realia i możliwości Kolumbii.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Matta O'Briena. Wszelkie prawa zastrzeżone.Zdjęcie dzięki uprzejmości Matta O'Briena. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przez całe dorosłe życie mówiłem po hiszpańsku i było to kluczem do pracy w Kolumbii, nie tylko nauczania, ale także samej fotografii, ponieważ wchodzisz w interakcje z ludźmi, tworzysz relacje i musisz się dogadać i przenieść w całym kraju. Bez hiszpańskiego nie można było tak dobrze zrozumieć kultury i zaprzyjaźnić się, a praca odzwierciedlałaby to.

Przeczytaj nasz rozszerzony wywiad.