Życie pisarza poza warsztatem

Pisanie jest aktem samotnym i świętym. Ale to nie znaczy, że pisarze nie korzystają z więzi społeczności.

Wielu pisarzy, których znam, kocha i zależy od ich grup pisarskich. Mogą to być formalne warsztaty lub, dla tych, którzy omijają lub ukończyli formalną edukację pisarską, bliska grupa pisarzy, którzy handlują i komentują nowe prace. Założę się, że te nieformalne grupy są świetną zabawą, gdy jest to odpowiednia grupa - i musi być miło mieć kogoś lub kilka osób, które naprawdę znają nasze cele pisania i pomagają nam je rozpoznać, abyśmy mogli skupić się nasze wysiłki, aby do nich dotrzeć.

Nigdy tak naprawdę nie byłem w regularnej grupie pisarskiej i wątpię, czy byłbym dla niej bardzo dobry. Byłbym osobą, która prowadziłaby rozmowę poza torem, łamiąc mądrze lub robiąc wiele rzeczy, aby odciągnąć nas od celu. Jeśli parują koktajle, nie ma co do tego żadnych wątpliwości - przyglądam się im.

Myślę, że powód, dla którego unikam grup opinii, jest dość prosty: nie chcę opinii. Co więcej, uraziłem się z powodu domyślnej pozycji deklarującej czytelników jako de facto warsztatowców.

Faktem jest, że nie jestem fanem warsztatów. To było coś, co służyło mojemu celowi w czasach studenckich, ale teraz osiągnąłem punkt, w którym ufam swojej pracy i głosowi, a informacja zwrotna, której najbardziej potrzebuję, to „tak” lub „nie” od redaktora. Zresztą nigdy tak naprawdę nie użyłem danych wejściowych do zrewidowania konkretnego utworu, po wcześniejszych drobnych zmianach; ogólnie rzecz biorąc, wkład warsztatu, dla mnie, pokazuje, jak moja praca jest odbierana przez publiczność, lub informuje o ogólnym kierunku przyszłych prac.

Chociaż z zadowoleniem przyjmuję ogólne opinie na temat mojej pracy - nawet te negatywne, ponieważ nie każda próba kończy się sukcesem - nie przyjmuję nieproszonych sugestii, co zrobić, aby zmienić moją pracę. Coś, co zostaje utracone, gdy zbytnio skupiamy się na warsztatach, to zdolność do bycia po prostu wysłuchanym. Piszę głównie wiersze i bardzo poważnie podchodzę do mojego rzemiosła, ale moje wiersze nie są projektami rzemieślniczymi. Są wyrażeniami. Pochodzą z mojego najgłębszego ja.

Mam nadzieję, że mój brak pragnienia porady nie oznacza wrażliwości. Naprawdę nie jestem szczupła, jeśli chodzi o moją pracę. Wolę czytelnikom polubić moją pracę, niż ją nie lubić, ale każda reakcja jest w porządku. Problem polega na tym, że coraz częściej stwierdzam, że chcę, aby moja praca była słyszana - a nie naprawiona.

I czy to nie jest społeczność - grupa ludzi, którzy słuchają, dzielą się i słyszą? Nasi najbliżsi członkowie społeczności mogą być tymi, których zapraszamy na porady i porady, ale to niekoniecznie prawda. Niektórzy ludzie nie chcą sugestii. Jeśli chodzi o moją pracę, poza ideami, poza skończonymi sugestiami dotyczącymi np. Edycji linii, w większości nie są nawet użyteczne, ponieważ generalnie nie są zgodne ze sposobem, w jaki narodziła się moja praca.

Wydaje mi się, że dlatego jestem zwolenniczką wydarzeń literackich - miejsc, w których słyszymy lektury i bawią się językiem, być może zjadają jakieś przekąski. Czasami społeczność dotyczy podróży w towarzystwie - poczucie, że nie jesteśmy całkowicie sami, chociaż jako pisarze może to być w większości prawdą.